Faithfull na początek Nowych Horyzontów Koncertem angielskiej piosenkarki i aktorki Marianne Faithfull rozpoczął się we Wrocławiu 7. Festiwal Filmowy Era... >>
SygnalyDnia / "Nasz Dziennik" - Bałtyk nie dla naszych rybaków
Rząd nie zgadza się z decyzją Komisji Europejskiej, która zakazała polskim rybakom połowów dorsza na wschodnim Bałtyku. Sprawa może się zakończyć przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości - czytamy w "Naszym Dzienniku". Minister gospodarki morskiej Rafał Wiechecki powiedział gazecie, że Polska złoży dziś wniosek na Komitecie Europejskim Rady Ministrów, domagający się zaskarżenia doTrybunału w Luksemburgu rozporządzenia Komisji Europejskiej. Rząd uważa, że decyzja Komisji jest oparta na fałszywej metodologii i nosi znamiona dyskryminacji politycznej. Minister Wiechecki przekonywał w Brukseli do polskich racji unijnego komisarza do spraw rybołówstwa i gospodarki morskiej Joe Borga. Bezskutecznie. "Nasz Dziennik" pisze, że działania polityków wspierają rybacy, którzy twierdzą, że decyzja Komisji jest niedorzeczna. Przedstawiciel Stowarzyszenia Armatorów Rybackich Bogdan Waniecki powiedział, że Komisja Europejska wydała zakaz połowów, nie przedstawiając dowodów na wykorzystanie naszej kwoty połowowej. Jeśli zakaz nie zostanie zniesiony, to od września polscy rybacy nie będą mogli odławiać dorsza. "Nasz Dziennik" podkreśla, że może to ich doprowadzić do bankructwa, gdyż unijne prawo nie przewiduje odszkodowań dla rybaków w takich przypadkach. W równie trudnej sytuacji znajdą się także przetwórcy. "Nasz Dziennik"/kl/kal
PiS ma już listę nazwisk osób, które mają zastąpić koalicyjnych ministrów w jednopartyjnym rządzie - pisze "Dziennik". Według gazety, wybór następców Romana Giertycha czy Andrzeja Leppera nie jest przypadkowy. Wskazuje na przygotowaną, spójną strategię odzyskiwania elektoratu wiejskiego czy inteligenckiego. Jak dowiedział się "Dziennik", pewnym ministrem rolnictwa jest Wojciech Mojzesowicz. To jego aktywność w kampanii wyborczej 2005 roku przyczyniła się do wygranej PiS na wsi. "Świetny kandydat, bo zawsze był z rolnikami, a poza tym wyraźnie odcinał się od Leppera i koalicji z Samoobroną" - mówi gazecie czołowy polityk PiS. "Dziennik" dodaje, że Prawo i Sprawiedliwość nie szuka następców ministra budownictwa Andrzeja Aumillera i gospodarki morskiej Rafała Wiecheckiego. Te resorty mają być zlikwidowane i znów połączone z transportem w resort infrastruktury. Zajmie się nim Jerzy Polaczek. "To będzie czytelny sygnał, że likwidujemy koszty, jakie wymusiła na nas trudna koalicja" - twierdzi członek władz PiS. Pilnie strzeżona jest tajemnica, kto zastąpi w resorcie edukacji Romana Giertycha. Według "Dziennika" prawdopodobnym kandydatem jest Jarosław Zieliński, który odszedł ze stanowiska sekretarza stanu, gdy ministrem został lider LPR. "Ale jest też opcja bardzo poważnego nazwiska z tytułem profesorskim" - twierdzi informator gazety. Następcą Anny Kalaty w resorcie pracy miałby zostać Ryszard Bugaj, były założyciel Unii Pracy. Ten w rozmowie z "Dziennikiem" zaprzecza. "Wkrótce po wyborach był u mnie emisariusz władz PiS, ale wtedy odmówiłem, a potem żadnych propozycji nie było" - zapewnia Bugaj. Poza zmianami związanymi z końcem koalicji przed ewentualnymi wyborami możliwa jest też roszada w Ministerstwie Środowiska. Według informacji "Dziennika" Jana Szyszko miałby zmienić były szef jego gabinetu politycznego Konrad Tomaszewski. Gazeta przypomina, że minister Szyszko naraził się Marii Kaczyńskiej uporem w sprawie doliny Rospudy. Choć jego działania wspierał rząd i premier, między innymi rozpisując referendum połączone z wyborami na Podlasiu, Szyszko sporo stracił na tym konflikcie z Pałacem Prezydenckim. Poza tym - dodaje "Dziennik" - wciąż są do niego zastrzeżenia dotyczące wykorzystania funduszy unijnych. Dz/kal
Były minister obrony Jerzy Szmajdziński z SLD złamał ustawę o godle, barwach i hymnie RP - donosi "Dziennik". Gdy Szmajdziński szefował resortowi obrony, podpisał decyzję o odwróceniu głów orłów na sztandarach wojskowych. Zgodnie z przepisami godłem Polski jest zwrócony w prawą stronę wizerunek orła białego w złotej koronie. Tymczasem minister Szmajdziński nakazał w 2005 roku, by na fladze prezentowanej przez wojskową asystę honorową, na przykład w czasie uroczystości za granicą, orzeł był zwrócony w lewo. Niezgodną z prawem flagę mieli ze sobą polscy żołnierze, którzy defilowali 14 lipca w Paryżu w czasie uroczystości rocznicowych z okazji zburzenia Bastylii. Ze swego poprzednika drwi obecny minister obrony. "Dobrze, że Szmajdziński w ogóle pamiętał o koronie" - mówi "Dziennikowi" Aleksander Szczygło. Surowo decyzję byłego ministra ocenia natomiast konstytucjonalista Ryszard Piotrowski, który jednoznacznie stwierdza, że Jerzy Szmajdziński złamał prawo. Piotrowski zaznacza jednak, że Szmajdziński nie miał intencji znieważenia, dlatego też nie powinien ponieść konsekwencji. "Dziennik"/kl/kal
Wystarczą trzy dni i dwie wizyty za wschodnią granicą, by wyrobić prawo jazdy - pisze "Życie Warszawy". Dziennikarze gazety zbadali internetowe ogłoszenie, w którym oferowano przyspieszony kurs na prawo jazdy we Lwowie. Ogłoszeniodawcy gwarantują pomyślne zdanie testów. I rzeczywiście egzamin zdaje każdy, ale za takie prawo jazdy trzeba słono zapłacić. Przyspieszony kurs na Ukrainie kosztuje trzy razy więcej niż w Polsce, bo ponad tysiąc dolarów. Na Ukrainie zdaje się jednak za pierwszym podejściem, podczas gdy w Polsce średnio za trzecim - czytamy w "Życiu Warszawy". Gdy wyrobimy ukraińskie prawo jazdy, wystarczy zgłosić się do urzędu komunikacji i złożyć wniosek o wymianę zagranicznego dokumentu na polski. Potem trzeba wnieść niewielką opłatę i za miesiąc mamy już polskie prawo jazdy. Ministerstwo Transportu jest wobec takich praktyk bezsilne. W przypadku wymiany prawa jazdy wydanego przez państwo niebędące członkiem Unii Europejskiej sprawdzana jest jego legalność. Po ustaleniu autentyczności wydajemy polskie prawo jazdy - mówi "Życiu Warszawy" Andrzej Bogdanowicz z Ministerstwa Transportu. "Życie Warszawy"/kl/kal