Widhoelzl wygrał w Lillehammer Austriak Andreas Widhoelzl wygrał w norweskim Lillehammer sobotnie zawody Pucharu Kontynentalnego w skokach narciarskich na... >>
SygnalyDnia / "Życie Warszawy"- już dziś decyzja o wyborach
Już dziś ma zapaść ostateczna decyzja, co dalej z koalicją i wyborami - dowiedziało się "Życie Warszawy". Dziennik przypomina, że dla polityków PiS nie jest już niewiadomą, czy do nich dojdzie, ale kiedy. Decyzja ma być podjęta wieczorem- twierdzi wysoki rangą urzędnik Kancelarii Premiera. .Wcześniej- weług niego- Jarosław Kaczyński rozważał jedynie różne scenariusze dalszego rozwoju sytuacji. Urzędnik Kancelarii przyznaje w rozmowie z "Życiem Warszawy", że choć premier jest gotów do rozmów z koalicjantami, to wszystko wskazuje na to, że wcześniejszych wyborów nie da się uniknąć. Sekretarz Rady Politycznej PiS Maks Kraczkowski potwierdza, że obecnie rozważane są dwie możliwości: wybory zaraz po wakacjach lub głosowanie a wiosnę, jeśli tylko z LPR i częścią Samoobrony uda się uzgodnić listę spraw do pilnego załatwienia. ŻW, 26.07/dyd
Procesy przestępców gospodarczych i gangsterów w całej Polsce stanęły. To efekt nowelizacji prawa karnego przygotowanej przez resort ministra Ziobry - pisze "Gazeta Wyborcza". Dzisiaj przed szczecińskim sądem rejonowym miał się zakończyć trwający dwa i pół roku proces pięciu białych kołnierzyków - między innymi Jerzego K., byłego prezesa należącej do Orlenu firmy Ship Service, oskarżonego o działanie na szkodę spółki. Przed kilkoma dniami sędzia poinformował jednak obrońców, że przekazuje sprawę sądowi okręgowemu. To oznacza, że nowy skład sędziowski musi przeczytać opasłe tomy akt i na nowo rozpocząć proces. Opóźni to wydanie wyroku o co najmniej trzy lata. Według "Gazety Wyborczej" to samo grozi ponad dwóm tysiącom procesów w całym kraju. Wszystko dlatego, że obowiązująca od 12. lipca nowelizacja kodeksu postępowania karnego nakazuje prowadzić procesy zorganizowanych grup przestępczych i w sprawie afer gospodarczych już nie w sądach rejonowych, lecz okręgowych. Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że podniesie to poziom orzecznictwa, ale autorzy zmian zapomnieli zapisać, że sprawy już rozpoczęte w sądach rejonowych powinny być tam dokończone. W sądach zapanował chaos. Jak pisze "Gazeta Wyborcza" w większości miast sędziowie już przekazują sprawy "do okręgu". By ratować sytuację Ministerstwo Sprawiedliwości 3. lipca skierowało do pierwszego czytania w Sejmie nowelizację nowelizacji, która pozwoli sądom rejonowym dokończyć zaczęte procesy. Co jednak będzie ze sprawami, które już dostały sądy okręgowe? Nie wiadomo. Nie wiadomo też - pisze "Gazeta Wyborcza" - kiedy parlament uchwali nowelę noweli. Niektóre sądy postanowiły na nią czekać i odraczają wszystkie aferowe sprawy. Tak jest w Toruniu, gdzie dotyczy to aż 50 procesów. GW/kal
"Gazeta Prawna" pisze o projekcie nowelizacji kodeksu pracy, autorstwa Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Zakłada on, że pozostawanie w gotowości w trakcie dyżuru będzie wliczane do czasu pracy. Nowelizacja ma dostosować przepisy polskiego prawa pracy do dyrektyw unijnych i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Znowelizowany kodeks ma być bardziej przyjazny dla pracowników. Ministerstwo chce, by dyżur pełniony w miejscu zatrudnienia był wliczany do czasu pracy, nawet gdy pracownik nie wykonał żadnej pracy. Zgodnie z projektem, pracownikom, którym nie przysługuje 11-godzinny nieprzerwany odpoczynek, będzie trzeba udzielić równoważnego odpoczynku najpóźniej siódmego dnia od dnia, w którym nie odpoczywali 11 godzin. "Gazeta Prawna" pisze też, że ministerialny projekt zakłada zmianę przepisów dotyczących równego traktowania pracowników. Zgodnie z nim dyskryminacją będzie stwarzanie wobec pracownika atmosfery onieśmielającej, wrogiej bądź uwłaczającej. Wzmocniona zostanie także pozycja kobiet i mężczyzn korzystających z urlopu macierzyńskiego. Po powrocie z takiego urlopu pracodawca będzie musiał zatrudnić pracownika na takich samych warunkach, jak przed urlopem. "Gazeta Prawna"/kl/kal
Prokurator Tomasz Janeczek potajemnie nagrał swojego kolegę Emila Melkę, który został odsunięty od śledztwa w sprawie afery węglowej. Do stenogramów dotarły "Rzeczpospolita" i "Gazeta Wyborcza". Po samobójczej śmierci byłej minister budownictwa i posłanki SLD Barbary Blidy, którą miano zatrzymać w związku z tak zwaną aferą węglową, pojawiły się sugestie, że przełożeni wywierali na śledczych naciski polityczne. 6. maja "Dziennik" opublikował tekst, w którym sugerował, że prokurator Emil Melka, "wątpiący w winę Blidy, został odsunięty od śledztwa". Melka dochodzenie w sprawie afery węglowej prowadził od marca do listopada 2006 roku i został pozbawiony na nie wpływu pół roku przed śmiercią Barbary Blidy. Była poseł SLD i minister odebrała sobie życie 25 kwietnia. Jednak po publikacji "Dziennika" prokurator Janeczek wezwał Melkę i poprosił, by napisał oświadczenie dla prasy, czy rzeczywiście były naciski w czasie prowadzonego śledztwa. Wcześniej polecił zainstalowanie urządzenia nagrywającego w gabinecie, w którym miała się odbyć rozmowa. Melka wzbrania się przed napisaniem oświadczenia. â?ľPrzecież wiesz dobrze, że nie (podam) wszystkiego teraz, nie napiszę, tylko kiedyś" - mówi. Dodaje potem:â?ľJa się mam wypstrykać z nabojów teraz i powystrzelam cały magazynek, i będę do odstrzału później". Janeczek zapewnia Melkę, że nikt nie chce mu zaszkodzić. â?ľProsimy o rzetelne napisanie oświadczenia, obejmujące tylko i wyłącznie, tylko i wyłącznie prawdę" - mówi prokurator. "Rzeczpospolita" cytuje wypowiedź ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobtry, według którego Tomasz Janeczek, pomawiany o polityczne naciski na prokuratorów prowadzących śledztwo w aferze węglowej, miał prawo nagrywać, bo występował w obronie swojego dobrego imienia. "Gazeta Wyborcza" pokazała stenogram pełnomocnikowi męża Barbary Blidy, mecenasowi Leszkowi Piotrowskiemu. Według niego, "to zapis próby matactwa i świadectwo ordynarnych nacisków". Leszek Piotrowski powiedział, że pokazuje to też atmosferę nieufności i podejrzeń panującą w resorcie sprawiedliwości. Jego zdaniem, prokurator Melka prawdę może powiedzieć tylko w warunkach, które zapewnią mu bezpieczeństwo przed odwetem przełożonych. Więcej na temat nagranej rozmowy dwóch prokuratorów - w "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Wyborczej". Rz/GW/kal