Sławomir Sierakowski dla DZIENNIKA: Jarosław Kaczyński paraliżuje PiS Jarosław Kaczyński staje się powoli tajną bronią Platformy Obywatelskiej. Naiwny pomysł Donalda Tuska, żeby zamienić... >>
Ministerstwo Skarbu Państwa i Arcelor Mittal uzgodniły cenę sprzedaży pozostałych 25 procent akcji Skarbu Państwa w Mittal Steel Poland S.A. Cena sprzedaży wyniesie 6,5 złotych za akcję, co oznacza łącznie około 436,4 mln. złotych. Porozumienie oznacza zmianę cen akcji z 1 złotego na 6,5 złotych za akcję w stosunku do umowy prywatyzacyjnej z 2003 roku. W marcu 2004 roku Arcelor Mittal kupił 69 procent udziałów w Polskich Hutach Stali. Jako część umowy, spółka otrzymała możliwość zakupu od Skarbu Państwa kolejnych 25 procent akcji. Sprawą prywatyzacji Polskich Hut Stali zajęła się w tym roku Najwyższa Izba Kontroli negatywnie. NIK stwierdziła, że finansowe warunki prywatyzacji były niekorzystne dla Skarbu Państwa. Chodziło o zaniżoną wycenę spółki. Arcelor Mittal jest największą na świecie kompanią hutniczą. Zatrudnia 320 tysięcy pracowników w ponad 60 krajach. Przedsiębiorstwo powstało po połączeniu dwóch najważniejszych na świecie firm zajmujących się przemysłem stalowym Arcelor i Mittal Steel. Kompania jest światowym liderem na rynku samochodowym, architektonicznym czy oprzyrządowania budowlanego. Przedsiębiorstwo jest obecne w 27 krajach Europy, a także w Azji, Afryce i Ameryce. kom.MSP & IAR / adb / mb/jędras
Już dziś ma zapaść ostateczna decyzja, co dalej z koalicją i wyborami - dowiedziało się "Życie Warszawy". Dziennik przypomina, że dla polityków PiS nie jest już niewiadomą, czy do nich dojdzie, ale kiedy. Decyzja ma być podjęta wieczorem- twierdzi wysoki rangą urzędnik Kancelarii Premiera. .Wcześniej- weług niego- Jarosław Kaczyński rozważał jedynie różne scenariusze dalszego rozwoju sytuacji. Urzędnik Kancelarii przyznaje w rozmowie z "Życiem Warszawy", że choć premier jest gotów do rozmów z koalicjantami, to wszystko wskazuje na to, że wcześniejszych wyborów nie da się uniknąć. Sekretarz Rady Politycznej PiS Maks Kraczkowski potwierdza, że obecnie rozważane są dwie możliwości: wybory zaraz po wakacjach lub głosowanie a wiosnę, jeśli tylko z LPR i częścią Samoobrony uda się uzgodnić listę spraw do pilnego załatwienia. ŻW, 26.07/dyd
Procesy przestępców gospodarczych i gangsterów w całej Polsce stanęły. To efekt nowelizacji prawa karnego przygotowanej przez resort ministra Ziobry - pisze "Gazeta Wyborcza". Dzisiaj przed szczecińskim sądem rejonowym miał się zakończyć trwający dwa i pół roku proces pięciu białych kołnierzyków - między innymi Jerzego K., byłego prezesa należącej do Orlenu firmy Ship Service, oskarżonego o działanie na szkodę spółki. Przed kilkoma dniami sędzia poinformował jednak obrońców, że przekazuje sprawę sądowi okręgowemu. To oznacza, że nowy skład sędziowski musi przeczytać opasłe tomy akt i na nowo rozpocząć proces. Opóźni to wydanie wyroku o co najmniej trzy lata. Według "Gazety Wyborczej" to samo grozi ponad dwóm tysiącom procesów w całym kraju. Wszystko dlatego, że obowiązująca od 12. lipca nowelizacja kodeksu postępowania karnego nakazuje prowadzić procesy zorganizowanych grup przestępczych i w sprawie afer gospodarczych już nie w sądach rejonowych, lecz okręgowych. Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że podniesie to poziom orzecznictwa, ale autorzy zmian zapomnieli zapisać, że sprawy już rozpoczęte w sądach rejonowych powinny być tam dokończone. W sądach zapanował chaos. Jak pisze "Gazeta Wyborcza" w większości miast sędziowie już przekazują sprawy "do okręgu". By ratować sytuację Ministerstwo Sprawiedliwości 3. lipca skierowało do pierwszego czytania w Sejmie nowelizację nowelizacji, która pozwoli sądom rejonowym dokończyć zaczęte procesy. Co jednak będzie ze sprawami, które już dostały sądy okręgowe? Nie wiadomo. Nie wiadomo też - pisze "Gazeta Wyborcza" - kiedy parlament uchwali nowelę noweli. Niektóre sądy postanowiły na nią czekać i odraczają wszystkie aferowe sprawy. Tak jest w Toruniu, gdzie dotyczy to aż 50 procesów. GW/kal
"Gazeta Prawna" pisze o projekcie nowelizacji kodeksu pracy, autorstwa Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Zakłada on, że pozostawanie w gotowości w trakcie dyżuru będzie wliczane do czasu pracy. Nowelizacja ma dostosować przepisy polskiego prawa pracy do dyrektyw unijnych i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Znowelizowany kodeks ma być bardziej przyjazny dla pracowników. Ministerstwo chce, by dyżur pełniony w miejscu zatrudnienia był wliczany do czasu pracy, nawet gdy pracownik nie wykonał żadnej pracy. Zgodnie z projektem, pracownikom, którym nie przysługuje 11-godzinny nieprzerwany odpoczynek, będzie trzeba udzielić równoważnego odpoczynku najpóźniej siódmego dnia od dnia, w którym nie odpoczywali 11 godzin. "Gazeta Prawna" pisze też, że ministerialny projekt zakłada zmianę przepisów dotyczących równego traktowania pracowników. Zgodnie z nim dyskryminacją będzie stwarzanie wobec pracownika atmosfery onieśmielającej, wrogiej bądź uwłaczającej. Wzmocniona zostanie także pozycja kobiet i mężczyzn korzystających z urlopu macierzyńskiego. Po powrocie z takiego urlopu pracodawca będzie musiał zatrudnić pracownika na takich samych warunkach, jak przed urlopem. "Gazeta Prawna"/kl/kal