Rohde obciąża doradcę Leppera Były prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego Dariusz Rohde złożył w czwartek w CBA zeznania obciążające... >>
Wiadome niusy
2007-09-30
PrzegladPrasy / "Trybuna" o rynku kredytów
"Wszyscy biorą", "Ludzie, pieniądze wam się należą", "Anulujemy 5 proc. odsetek", "Pożyczamy na dowód osobisty", to hasła promocyjne naszych banków, które walczą o klientów na rynku kredytowym - czytamy w "Trybunie". Dziennik pisze, że Polacy więcej zarabiają, więc chętniej nadstawiają ucha na takie zachęty. W efekcie w ciągu tego roku na konsumpcję zaciągnęliśmy dodatkowo ponad 10 miliardów złotych pożyczek. Mateusz Ostrowski, analityk Open Finance, w przekazanym gazecie komentarzu napisał: "To tworzy niebezpieczną sytuację dla nierozważnych kredytobiorców. Łatwiej będzie o kredyt gotówkowy, ale za jakiś czas może się okazać, że nie tak łatwo go spłacić". Trzeba bowiem liczyć, że mimo bankowej promocji, ceny kredytów będą rosły. Wszyscy analitycy nie mają wątpliwości, że Rada Polityki Pieniężnej w tym roku podniesie stopy procentowe po raz czwarty. Prawie pewne są też podwyżki w roku następnym. A wówczas może się okazać, że na spłatę rat w wielu budżetach rodzinnych zabraknie pieniędzy - czytamy w "Trybunie". Trybuna/jędras
? Dwadzieścia tysięcy złotych więcej zarobi w przyszłym roku polski pilot F-16. Szeregowy żołnierz zawodowy dostanie co najmniej 300 złotych więcej - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Ministerstwo Obrony Narodowej chce wyższymi zarobkami zatrzymać swoją kadrę lotniczą. Gazeta pisze, że spora część wojskowych wraz z nabyciem uprawnień emerytalnych wyjeżdża z kraju i zatrudnia się w prywatnych liniach lotniczych. Powód? Tam otrzymują wyższe pensje. Od nowego roku żołnierze Sił Powietrznych zarobią więcej. Przykładowo pilot myśliwców F-16, w stopniu kapitana z dziesięcioletnim stażem dostanie 500 złotych więcej - pisze "Rzeczpospolita". Ministerstwo Obrony Narodowej zmienia również zasady przyznawania dodatku specjalnego dla pilotów śmigłowców oraz mechaników. Więcej na temat podwyżek w polskiej armii w "Rzeczpospolitej". "Rzeczpospolita"/as/jędras
Żarty się skończyły. Telekomunikacja grozi klientom zalegającym z rachunkami Krajowym Rejestrem Długów. Jeśli nie spłacisz zobowiązań w ciągu trzech miesięcy, trafisz na czarną listę - czytamy w "Życiu Warszawy". Dziennik pisze, że Telekomunikacja Polska ma już dość abonentów ociągających się z regulowaniem należności. Od teraz zalegającym z rachunkami grozi wpisanie na listę dłużników. "Na listę będą wpisywane dane tych osób, które uporczywie odmawiają zapłaty za usługi i nie reagują na przypomnienia o upływie terminu płatności" - mówi Andrzej Kulik, rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów. Oprócz klientów zalegających z rachunkami, Telekomunikacja będzie też za pomocą groźby wpisania na listę dłużników dyscyplinować firmy, które są winne przedsiębiorstwu pieniądze. Umowa między TP SA a KRD została podpisana w sierpniu. Właśnie do klientów dłużników doszły pierwsze listy od KRD z wezwaniem do zapłaty. "Jeśli zapłacą, to w ciągu czternastu dni ich dane zostaną usunięte z rejestru" - zapewnia Adam Łącki, prezes zarządu KRD. Telekomunikacja zgłasza dłużników, których niespłacone należności wynoszą co najmniej 200 złotych i co najmniej 500 złotych w przypadku przedsiębiorców. Więcej na ten temat - w "Życiu Warszawy". Życie Warszawy/jędras
Ponad 12 tysięcy placówek miały polskie banki pod koniec marca - czytamy w "Rzeczpospolitej". Ich liczba stale wzrasta. Bankowcy przekonują, że w Polsce jest ciągle za mało oddziałow. Statystyki pokazują, że jesteśmy pod tym względem w ogonie Europy - pisze "Rzeczpospolita". Na milion Polaków przypada ponad 140 placówek, na milion Słowaków niewiele ponad 207, a na milion Hiszpanów - niemal tysiąc. Banki coraz bardziej zaczynają interesować się małymi miastami. Niektóre z nich decydują się na utworzenie oddziałow w miejscowościach, gdzie liczba mieszkańców jest mniejsza niż 20 tysięcy. Specjaliści uważają, że za pięć lat liczba placówek zacznie się stabilizować. Bankowców nie zrażają wysokie ceny wynajmów w centrach miast. W Warszawie 120-160 złotych za metr kwadratowy za miesięczny wynajem jest już standardem - informuje "Rzeczpospolita". Banki są bardzo pożądanym najemcą, ponieważ są firmami stabilnymi i pewne jest, że nawet w momencie kryzysu gospodarczego nie będzie problemu z terminową płatnością czynszu. O najbardziej prestiżowe lokalizacje banki rywalizują miedzy sobą oraz z operatorami telefonii komórkowej. Więcej na ten temat - w "Rzeczpospolitej". "Rzeczpospolita"/as/jędras